Polish Student Organization in New York
    Organizacja Studentow Polskich w Nowym Jorku

    Wyprawa w Adirondaki z wejsciem na Mt. Marcy (23-26 maja 1997)


    Wspomnienia z wyprawy zaczerpniete prosto z listy dyskusyjnej PSO:

     


    Krzysztof Wlodarski wrote:
    > W Adirondakach za to moze byly duze niedzwiadki i nasi juz nie
    > wrocili...:-)  Jak ktos przezyl, to niech sie odezwie, bom ciekaw...
     

    Male niedzwiadki byly tylko na pikniku w NJ, za to w Adirondakach widzielismy Zubry, wisnie, wyborowe widoki i absolutnie piekna nature budzaca sie dopiero do zycia (czytaj byla: Zubrowka, Wisniowka, Wyborowa i Absolut, oraz 10 smialych uczestnikow). Zastalismy snieg w wyzszych partiach (na szczescie nie padajacy lecz juz lezacy i topniejacy) ktory wraz z brakiem podstawowego sprzetu typu suche buty uniemozliwil nam zdobycie Mt. Marcy. Jednakze i tak bylo sporo pocenia sie i gimnastyki, oraz zachwytow na szczycie podczas marszu na Mt. Colden (tez pokazna gorka).

    Byly ogniska, kielbaski, spiewy, Cappucino (juz w Lake Placid). Wypalilismy tez fajke pokoju z miejscowa mlodzieza amerykanska (niestety nie indianska) wymieniajac marshmellows na krola piw.

    Ogolnie mowiac bylo za.......! Dziekuje wiec wszystkim uczestnikom wyprawy za wytrwalosc, wspolnie milo spedzony czas i pomoc w calym tym przedsiewzieciu. A wiec do kolejnego wypadu.

    Krzychu Koldowski


    A taki byl plan wyprawy:

    • Wyjazd o 9:00 rano w piatek 23 maja aby zajechac na miejsce (zjazd z szosy 74 miedzy Keene a North Elba, czyli 7 mil przed Lake Placid) okolo 17:00. Po rozstawieniu wigwamow na South Meadow, wielbiciele wodnych atrakcji beda mogli poplywac w Heart Lake a wielbiciele jadla przygotowac strawe wieczorna.
    • W sobote rano dojezdzamy kawalek do Marcy Dam lub Adirondack Loj, zostawimy samochody, zakladamy siedmiomilowe buty i ruszamy w trase. Udamy sie przez Przelecz Lawinowa -- perle Adirondakow (spokojnie, zasob lawin skalnych juz sie skonczyl) nad Lake Colden aby dac sie rozgrzac kuchenkom i ochlodzic cialom w jeziorze. Zanocujemy kolo Lake Colden lub wyzej w korycie (nie doslownie) Blyszczacej Rzeki.
    • Nazajutrz, spaliwszy ofiary bogom, rzucimy wyzwanie Marcy Mt. Potem juz z gorki. Prawdopodobnie zanocujemy jeszcze raz przed dotarciem do aut.
    • W ponidzialek "dowleczemy" sie pelni wrazen do naszych stalowych rumakow. Jesli wrazen bedzie malo a czasu wiecej, to pojedziemy do Lake Placid. Odwiedzimy tam sklep polski, zakupimy orzelki (na Greenpoincie takich nie znalazlem), podepczemy deptak, zobaczymy kopiec sniegu (sztucznego miejmy nadzieje) przed muzeum olimpijskim, itd. W Nowym Jorku pojawimy sie poznym wieczorem. Za osoby ktorym tak sie spodoba ze juz nie wroca nie odpowiadamy!

    Laczna dlugosc trasy wynosi 18.3 mili, dzielac to na 3 dni wychodzi srednio 6.1 mili dziennie (partyzanci z nas czy nie?). Pokonamy 3165 stop wysokosci (od bazy po szczyt nie biorac pod uwage falistych pagorkow). Osoby na matematyce moga sobie wyliczyc srednia pochylosc stoku i przyspieszenie (pamietajac ze aby dosc od A do B trzeba wykonac trzy serpentyny nie w lini prostej). Tak wiec juz dzis jedzmy kasze i kluchy.

    Ze wzgeldu na poranny wyjaz w piatek i powrot poznym poniedzialkiem, macie duzo czasu aby wkrasc sie w wzgledy szefostwa w pracy i juz teraz wziac wolne. Definitywnie jest to tego warte!

    Oczekuje wiecej zgloszen (mamy juz 6 bohaterow), czym szybciej tym lepiej sie wszystko zorganizuje.

    Przytaczam wczesniejsza tresc z pewnymi zmianami:

    Wakacjom w objecia! Precz z zelbetonem! Juz w krotce bedziemy mogli z radoscia swietowac "wolnosc" na lonie natury przepieknych gor Adirondack na polnocy stanu NY.

    Zdobedziemy najwyzszy szczyt Adirondakow, czyli Mt. Marcy (po indiansku Tahawus - "ten co tnie chmury") polozony powyzej lini drzew (nie chmur)na 5244 stopach! -- wiec i wspanily widok! oraz pod-arktyczne kwiatki, mchy i karlowate krzaki! Potem odpoczniemy kapiac sie w uroczym Heart Lake i nazajutrz zwiedzajac i raczac sie lodami/piwem w Lake Placid, slynnym kurorcie olimpijskim. Szegoly trasy beda zalezne od ilosci i kondycji ochotnikow.

    Ze wzgeldu na nierowne wyposazenie ochotnikow, prosze informowac kto ma ilu-osobowy namiot i extra spiwor/karimate, a kto nie posiada owych aby mozna bylo na czas skombinowac. Licze na wasza solidarnosc! Aby bylo wiec mozna zapewnic wszystkim transport i sprzet prosze zglaszac sie wraz z informacja o:

    • posiadanym (lub brakujacym) sprzecie (namiot, spiwor, kuchenka, filtr do wody etc)
    • mozliwosciach samochodowych i ilosci wolnych miejsc do mnie, Krzycha Koldowskiego - ictrade@brainlink.com i do Basi Daniewskiej ny963360@pacevm.dac.pace.edu
    • Nalezy zminimalizowac bagaz, aby szlo sie lzej i weselej. Jednak oto niezbedny balast:
      • latarka (mozliwie lekka i silna + zapasowe baterie)
      • ponczo lub wiatrowka wodoodporna (lub nawet "garbage bag" z dziura na glowe - wyprobowane!)
      • wygodne zaimpregnowane buty (mozliwie gorskie, z niezbyt zdartym bieznikiem i mozliwie trudno przemakalne)
      • plecak
      • spiwor (opcjonalna karimata)
      • butelki na wode
      • cieple, lekkie ciuczy na noc (to przeciez gory)
      • para skarpetek na dzien (grube chronia od odciskow)
    • Ponadto ktos ze znajomych musi miec:
      • papier (wiadomo do czego)
      • zapalniczke (papierosy nie konieczne)
      • "bug spray" (koniecznie, bo w Memorial Day sezon lowiecki zaczynaja konskie muchy!)
      • namiot
      • mala kuchenke (czyba ze sie decydujecie na zimne posilki) + garnuszek
      • filtr do wody (lub tabletki z jodyna) -- chodzi o mikroorganizmy takie jak apatecznie brzmiaca Gardia Lamblia
      • noz/scyzoryk/bagnet
      • rozaniec/modlitewnik (w razie!)
      • swietny zarazliwy humor!

     Jezeli ktos chcialby sie zaopatrzyc w stosunkowo tani i dobrej jakosci sprzet to proponuje sklepy Campmor w Passaic (www.campmor.com) i REI w New Rochelle (www.rei.com). EMS jest ciut drozszy. Kantynki, poncza, karimaty i inne drobiazgi mozna nabyc w zwyklym Army Navy Store. Ja osobiscie mam do sprzedania plecak z rama (w dobrym stanie, zielony, dwie komory, 4 mniejsze kieszenie, $30), oraz "brand new" spiwor ($35).

     Bedzie to rajd wymagajacy sporej kooperacji i zgrania. Dlatego tez pisze o nim juz dzis. Tak wiec liczymy na szeroki odzew, komentarze, szybkie zgloszenia i wspolprace.

     W miedzy czasie powodzenia na froncie naukowym!

     Czuwaj!
    Krzychu Koldowski
    Basia Daniewska