| Polish Student Organization in New York
Wyprawa w Adirondaki z wejsciem na Mt. Marcy (23-26 maja 1997)Wspomnienia z wyprawy zaczerpniete prosto z listy dyskusyjnej PSO:
Male niedzwiadki byly tylko na pikniku w NJ, za to w Adirondakach widzielismy Zubry, wisnie, wyborowe widoki i absolutnie piekna nature budzaca sie dopiero do zycia (czytaj byla: Zubrowka, Wisniowka, Wyborowa i Absolut, oraz 10 smialych uczestnikow). Zastalismy snieg w wyzszych partiach (na szczescie nie padajacy lecz juz lezacy i topniejacy) ktory wraz z brakiem podstawowego sprzetu typu suche buty uniemozliwil nam zdobycie Mt. Marcy. Jednakze i tak bylo sporo pocenia sie i gimnastyki, oraz zachwytow na szczycie podczas marszu na Mt. Colden (tez pokazna gorka). Byly ogniska, kielbaski, spiewy, Cappucino (juz w Lake Placid). Wypalilismy tez fajke pokoju z miejscowa mlodzieza amerykanska (niestety nie indianska) wymieniajac marshmellows na krola piw. Ogolnie mowiac bylo za.......! Dziekuje wiec wszystkim uczestnikom wyprawy za wytrwalosc, wspolnie milo spedzony czas i pomoc w calym tym przedsiewzieciu. A wiec do kolejnego wypadu. Krzychu Koldowski
Laczna dlugosc trasy wynosi 18.3 mili, dzielac to na 3 dni wychodzi srednio 6.1 mili dziennie (partyzanci z nas czy nie?). Pokonamy 3165 stop wysokosci (od bazy po szczyt nie biorac pod uwage falistych pagorkow). Osoby na matematyce moga sobie wyliczyc srednia pochylosc stoku i przyspieszenie (pamietajac ze aby dosc od A do B trzeba wykonac trzy serpentyny nie w lini prostej). Tak wiec juz dzis jedzmy kasze i kluchy. Ze wzgeldu na poranny wyjaz w piatek i powrot poznym poniedzialkiem, macie duzo czasu aby wkrasc sie w wzgledy szefostwa w pracy i juz teraz wziac wolne. Definitywnie jest to tego warte! Oczekuje wiecej zgloszen (mamy juz 6 bohaterow), czym szybciej tym lepiej sie wszystko zorganizuje. Przytaczam wczesniejsza tresc z pewnymi zmianami: Wakacjom w objecia! Precz z zelbetonem! Juz w krotce bedziemy mogli z radoscia swietowac "wolnosc" na lonie natury przepieknych gor Adirondack na polnocy stanu NY. Zdobedziemy najwyzszy szczyt Adirondakow, czyli Mt. Marcy (po indiansku Tahawus - "ten co tnie chmury") polozony powyzej lini drzew (nie chmur)na 5244 stopach! -- wiec i wspanily widok! oraz pod-arktyczne kwiatki, mchy i karlowate krzaki! Potem odpoczniemy kapiac sie w uroczym Heart Lake i nazajutrz zwiedzajac i raczac sie lodami/piwem w Lake Placid, slynnym kurorcie olimpijskim. Szegoly trasy beda zalezne od ilosci i kondycji ochotnikow. Ze wzgeldu na nierowne wyposazenie ochotnikow, prosze informowac kto ma ilu-osobowy namiot i extra spiwor/karimate, a kto nie posiada owych aby mozna bylo na czas skombinowac. Licze na wasza solidarnosc! Aby bylo wiec mozna zapewnic wszystkim transport i sprzet prosze zglaszac sie wraz z informacja o:
Jezeli ktos chcialby sie zaopatrzyc w stosunkowo tani i dobrej jakosci sprzet to proponuje sklepy Campmor w Passaic (www.campmor.com) i REI w New Rochelle (www.rei.com). EMS jest ciut drozszy. Kantynki, poncza, karimaty i inne drobiazgi mozna nabyc w zwyklym Army Navy Store. Ja osobiscie mam do sprzedania plecak z rama (w dobrym stanie, zielony, dwie komory, 4 mniejsze kieszenie, $30), oraz "brand new" spiwor ($35). Bedzie to rajd wymagajacy sporej kooperacji i zgrania. Dlatego tez pisze o nim juz dzis. Tak wiec liczymy na szeroki odzew, komentarze, szybkie zgloszenia i wspolprace. W miedzy czasie powodzenia na froncie naukowym! Czuwaj! |
|||